Śmierć
Wiele karpi umiera przed rzezią - z powodu chorób, ran, szoku termicznego, stresu, uduszenia.

Inne zostaną zabite na ulicy albo w sklepach. W teorii, karpia powinno się ogłuszać uderzeniem w głowę a później wykrwawić na śmierć, ale w praktyce procedura ta jest zbyt często nieprzestrzegana. Jak wykazało nasze śledztwo, wiele karpi jest niedokładnie ogłuszanych w trakcie wykrwawiania, inne nie wykrwawiają się natychmiast i odzyskują przytomność w trakcie usuwania łusek. Niektóre karpie są ogłuszane a później pozostawiane na stole albo sprzedawane ludziom, mogą więc odzyskać przytomność w ogromnym bólu.

Rzeźnie "domowej roboty" praktycznie nie podlegają żadnej regulacji, a ryby są często bite na śmierć przez niewykwalifikowane osoby. Popularna anegdota o wujku ganiającym z młotkiem karpia pod szafą nie odbiega, niestety, od rzeczywistości.